poniedziałek, 31 października 2016

Zagraniczne Nowości Kosmetyczne :) Zachorowałam na połowę produktów !!:)

Witam

Dziś chciałabym pokazać nowości kosmetyczne sprzedawane poza granicami naszego kraju. Aż mnie serce boli bo WSZYSTKIE chciałabym spróbować i to najlepiej od razu. 



Nr. 1 Luxe Eye Edition Shadow & Long Wear Gel Eyeliner Palette - Bobbi Brown . Cena : 75.00 USD



2. SEPHORA COLLECTION  Color Wonderland Eyeshadow Palette  cena : 59.00 USD







3. Wander Beauty  Prone to Wander Lipstick Set : 49.00 USD



4. Josie Maran  Glowing Argan Oil Skincare Essentials : 36.00 USD do cery : normlanej, mieszanej i suchej 




5. Guerlain  Météorites Illuminating Powder Pearls  Cena : 65.00  USD






6. Tarte  Amazonian Clay Blush Palette Color Wheel  cena : 44.00 USD




7. SEPHORA COLLECTION  Blush, Bronzed and Ready to Glow! Face Palette Cena : 32.00 USD





8. Fresh  Mini Mask Spa Cena : 93.00 dolary USD



9. Laura Mercier  Candleglow Sheer Perfecting Powder  Cena : 38.00 USD





Dla mnie absolutną sensacją jest nr.1  są te kolorowe kuleczki 
( nr 5 ) Strasznie jestem ciekawa jak one wyglądają na twarzy :) !! A poza tymi kulkami to wszystko chce spróbować :) !!

Zapraszam do obserwowania mojego bloga w najbliższym czasie będą ciekawe i modne propozycje sylwestrowe :) 


Pozdrawiam serdecznie- Marta


piątek, 28 października 2016

ISANA PROFESSIONAL - Szampon połysk koloru brązowego. Totalne zaskoczenie !!!

Witam bardzo serdecznie

Miesiąc temu byłam u fryzjera. Moja ulubiona fryzjerka Magda zrobiła mi na włosach ciekawą mieszankę blondu. Miałam robione pasemka, a między nimi miałam położoną farbę właśnie blondu.
W trakcie rozmowy dowiedziałam się, że teraz włosy blond, nie ważne czy farbowane czy rozjaśniane powinno się myć szamponem ( UWAGA !! :) do włosów ciemnych !

Jak to do ciemnych :)? Moje zdziwienie było ogromne, przecież one są jasne. - Zaufaj mi. Szampon do ciemnych włosów np. brązowych w piękny sposób podkreśli blond, włosy nie stracą koloru.


Zaufałam bo Magda  ( moja fryzjerka ) co chwila jeździ na jakieś szkolenia, w wolnym czasie przeczesuje internet w poszukiwaniu nowości fryzjerskich. Więc ona wie co mówi. 
W tamtym tygodniu skończył mi się mój szampon do włosów i nie do końca zadał egzamin w moich oczach. Moje piękne blond pasemka zaczęły się w małym stopniu zmieniać barwę. Pomyślałam, że teraz jest czas by kupić szampon do brązowych włosów. 

Poszłam do Rosmanna i wybrałam z półki szampon ISANA szapon połysk koloru brązowego. Z karmelem i ekstraktami z kakao i orzechów włoskich. Bez silikonów ! Zapłaciłam za niego : 5,95 zł( był w promocji :)  Następnego dnia pomyślałam raz kozie śmierć. Wlałam go najpierw  na rękę i zamarłam. Piękny czekoladowy kolor, konsystencja taka jak karmelu, a zapach.... Achhh -piękny. Słodki, czekoladowy. Dla mnie osoby, która jest wiecznie na diecie taki zapach to wielki bonus ( i najważniejsze,że od niego się nie tyje ;) 


Natychmiast zmoczyłam włosy i nałożyłam na nie szampon, który w oka mgnieniu rozprowadziłam po włosach. Szampon  bardzo szybko się spienia, jest wydajny, Czy o zapachu już wspomniałam :)?

Po umyciu , lekkim wysuszeniu byłam przygotowana na rozczesywanie swoich kołtunów. Specjalnie nie nałożyłam odżywki bo byłam ciekawa czy uda mi się bez niej rozczesać łatwo włosy. Kolejne zaskoczenie , dość łatwo je rozczesałam bez wyrywania całej garści włosów. Moje włosy po uczesaniu nie były przyklejone do głowy tylko lekko odstawały do góry. Lekko je jeszcze  podniosłam palcami do góry i oto jaki to dało to efekt !! Wspaniały- włosy podniesione bez modelowania !!




A jak już wyschły myślałam,że zemdleje ze szczęścia- mój piękny kolor wrócił, tak jakbym wyszła od fryzjera wczoraj ! :) - minus ten odrost ;) 




Podsumowyjąc szampon ISANA to jeden z najlepszych jakie miałam do tej pory. GORĄCO POLECAM !!! 




czwartek, 27 października 2016

Avon Luxe- Tusz do rzęs i Błyszczyk

Firma Avon ma w swojej ofercie całą linię kosmetyków przeznaczonych dla młodych dziewcząt, a także dla kobiet w różnym wieku. W swojej ofercie mają kosmetyki przeznaczone do codziennej pielęgnacji skóry, jak również tej z problemami skórnymi. Kiedy powstała linia tzw  luxusowa byłam ciekawa ile jest luksusu w tych kosmetykach. W dzisiejszym poście postaram zaprezentować Wam dwa produkty z tej linii.Tusz pogrubiający do rzęs i pomadkę w płynie do ust.




Tusz do rzęs pogrubiający wzięłam do reki z wielką podejrzliwością. Nie do końca mogłam sobie wyobrazić iż Avon może stworzyć luksusowy tusz do rzęs. Ale skoro tak reklamowali produkt, to podeszłam do niego z swoją wielką listą luksusowych wymagań.
Na początku zaskoczyła mnie szczoteczka, bez żadnych dziwnych kształtów, i przez wszystkim szczoteczka z miękkiego włosia a nie z gumy ( jak ja tego nie znoszę!! ) Wyjęłam ją z opakowania i zobaczyłam,że na szczoteczce nie osadziło się zbyt wiele tuszu, co mi się spodobało.



Muszę napisać iż po nałożeniu tuszu na rzęsy,  zakochałam się z swoich rzęsach na nowo.Wiem , że to pewnie zabrzmi śmiesznie , ale ja latami szukałam tuszu który pogrubi i wydłuży rzęsy bez sklejania. I właśnie taką niespodziankę zrobił mi ten tusz. Moje rzęsy pięknie wydłużone, pogrubione, bez sklejania, bez grudek. 


Moje oczy w piękny i dość naturalny sposób są optycznie powiększone. Moje naturalne rzęsy są średniej długości, minimalnie podkręcone, więc gdy je maluje to chciałabym by efekt był jak najlepszy. Kolor tuszu to czerń. Nie jakiś tam odcień do czerni, tylko prawdziwa czerń.  
Podsumowując stawiam ten tusz w jednej linii z tuszem Estee Lauder ( nie sądziłam, że to się kiedyś zdarzy)
Jedyny mankament to cena, ale firma Avon dość często ma niego promocje więc można dostać świetny tusz, za rozsądne pieniądze.
Polecam





Postanowiłam dać duży kredyt mojemu  luksusowemu błyszczykowi do ust. Skoro tusz tak przypadł mi do gusty to może błyszczyk też mi się spodoba. 
Pomalowałam swoje usta tym błyszczykiem i ... nic. Zwykły błyszczyk w ładnym opakowaniu. Który ani za bardzo nie nawilża ani też nie wysusza ust. Trwałość tego niby luksusowego produktu oceniam bardzo marnie.Już po około 2-3 godzinach nie ma po nim śladu.  Zostawia ślady na szklance podczas picia.  Ogólnie byłam nim bardzo zawiedziona, chciałam luksusu a nie lipy... Nie polecam








środa, 26 października 2016

Davidoff Cool Water for Women- perfumy

Od zawsze podobały mi się  świeże zapachy, i chodź zapach Davidoff Cool Water był hitem lat 90-tych dla mnie od tego czasu jest jednym z moich obowiązkowych zapachów 



Eleganckie opakowanie, kojarzące się dla mnie z łzą, kolor błękitny sugerujący od razy jaki zapach może znaleźć w flakonie. 
W składzie mamy bardzo wiele takich nut zapachowych jak : 

- róża
- jaśmin
- soczyste cytrusy
- arbuz
- kwiat lotosu
- konwalii 
- lilli wodnej 

Mnie ten zapach kojarzy się z latem, z szczęściem i słońcem. Nosząc go czuje, że jestem lekka, i powabna, nadając nam uczucia kobiecości na długie godziny. 



Zmysłowy zapach, który pozostanie z Wami na długie zimowe wieczory. 
Polecam serdecznie

wtorek, 25 października 2016

Kosmetyczna podróż w czasie, lata 90-te

Już od dłuższego czasu chodził za mną ten pomysł po głowie. Zastanawiałam się jakie kosmetyki z lat mojej wczesnej młodości pamiętam do dziś. Wybrałam kilka z nich, mam nadzieję iż one także zapadły Wam w pamięć. Zapraszam do lektury :)


Nr.1 Dezodorant Impuls z zespołem Spice Girls na butelce i bez :)

Ręka w górę kto używał dezodorantu Impuls ? Mnie on się kojarzy zdecydowanie z latami 90-tymi i właśnie z dziewczynami ''spajcetkami'' Pamiętam, że kupowałam je w sklepie gdzie nie było możliwości podejścia do półki i trzeba było czekać na panią sprzedawczynie by je pokazała. A ile było przy tym zabawy..









Nr.2 Old Spice

Nawet po tylu latach ja wciąż pamiętam reklamę tego męskiego zapachu. Młody mężczyzna elegancki przedstawiany z oczywiście jako wzór męskości i ten slogan : Old Spice - zapach prawdziwego mężczyzny.






Nr.3 Perfumy Vanilla Fields

Zapach do tego stopnia mdlący, że od niego kręciło mi się w głowie. Miał on zapach bardzo intensywnej wanilii. Pamiętacie :)? Mnie on strasznie drażnił, ale w klasie pełnej koleżanek nim pachnących, w za nic na świecie bym się do tego nie przyznała. Że go nie znoszę :)!! Ale sentyment pozostał





Nr.4 Puder Constance Carol

Do dziś pamiętam te brązowe plastikowe pudełeczka wypełnione pudrem w kamieniu. Nie wiem jak Wy, ale ja nie potrafiłam się tym malować :) Zawsze mi coś nie wychodziło, a to czoło za ciemne, a to policzki za blade. Koleżanki dochodził do perfekcji w nakładaniu pudru w kamieniu.  A ja cieszyłam się najbardziej na świecie gdy na rynek został wprowadzony puder w kremie :) !!






Nr. 5 Błyszczyki owocowe  w kulce z Avon

Ahh pamiętacie te błyszczyki:)?? Do tego w każdej klasie były dwie reprezentantki Avonu. Obowiązkowo się zamawiało bo wiadomo to co zagraniczne lepsze a na dodatek wybór duży. Do dziś pamiętam zapach Little Dress Black :) Miałyście ten zapach ? 




Zapraszam bardzo serdecznie na skomentowanie tego posta :)? Używałyście któregoś z tych kosmetyków ? A może jakieś inne przypadły Wam bardziej do gustu :) ? Jestem bardzo ciekawa :)! 


poniedziałek, 24 października 2016

Honeymania -The Body Shop, krem do rąk.

Moja przesuszona skóra na dłoniach domagała się nawilżenia. Gdy w moje ręce wpadł krem do rąk z firmy: The Body Shop  o pięknej nazwie : Honeymania postanowiłam dać mu szanse.
I oczywiście się nie zawiodłam:)

Krem ma bardzo ładne opakowanie, małą tubkę dzięki czemu zmieści się ona w każdej torebce bądź kieszeni. Co jak sami wiecie jest dość ważne. Kolor beżowy, i pięknie pachnie kwiatami i miodem.
Podoba mi się skala tego zapachu, nie jest ani za słodki ani nie jest mdły. 


Ma  lekką konsystencje ,dzięki czemu szybko się wchłania pozostawiając skórę gładką , miękką i miłą w dotyku. Nie pozostawia na skórze tłustych plam. Jedyne na co trzeba zwrócić uwagę on nawilża skórę przez 2-3 godziny, ale mając na uwadze konsystencje, zapach i wygląd opakowania, nie mam nic przeciwko temu ;) 
Idealny dla suchej skóry. Polecam bardzo serdecznie


sobota, 22 października 2016

Pianka do golenia Venus & Golarka Venus- Opinia

Chciałabym po krotce przedstawić historię depilacji w kilku zdaniach. 
Wiecie (moje miłe Panie ),że pierwsze ostre maszynki powstały z kamienia jakieś 30 tys lat przed n.e ! Dopiero kilkadziesiąt tysięcy lat w starożytnym Egipcie zaczęto usuwać swoje owłosienie. 
Egipcjanie mieli wiele sposobów na usuwanie owłosienia od ostrych muszelek po oszlifowane kamienie skończywszy na wosku z żywicy i miodu.  W średniowieczu nie było już zwyczaju golenia nóg. Związane to było z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa. W tamtych czasach kobieta musiała zakrywać ubraniem prawie całe swoje ciało. W innym wypadku mogła zostać uznana za bezbożnicę. Dlatego też kobiety przestały pozbywać się owłosienia przez kilka kolejnych wieków.



Dziś dzięki rozwojowi cywilizacji mamy do wyboru depilacje woskiem, depilacje mechaniczne, laserowe i chemiczne. 

Próbowałam już chyba wszystkie rodzaje i choć depilacja mechaniczna ( z użyciem depilatora) powodowała iż włoski nie odrastały jak szalone to ból przy goleniu zniechęcił mnie bardzo skutecznie.
Szukałam pianki do golenia już od dłuższego czasu gdy w moje ręce wpadła pianka firmy : VENUS. 
Spodobało mi się opakowanie i zapach... Lekki, świeży i to przesądziło mój wybór. 

Pianka ma zapach melona i grejpfruta. Czyli tak jak napisałam wyżej świeży lekki przyjemny zapach. Choć za mało w nim melona jak dla mnie. Konsystencja jest gęsta dzięki czemu można ją szybko rozprowadzić co znacznie ułatwia maszynce sunąć się po nogach. Nie podrażnia skóry ,ale nie zmiękcza włosków.. 
Moje nogi po ogoleniu są ładnie nawilżone i ładnie pachną 
(przynajmniej przez parę chwil) Jest bardzo wydajna, opakowanie starcza mi na prawie rok. Cena jest przystępna.

Są dwa  minusy tego produktu. 
Pierwszy: pianka po nałożeniu na wilgotne nogi bardzo szybko się wchłania. Drugi: aplikator czasami się zacina.

Moją ulubioną golarką jest obecnie golarka z firmy Venus,
Ładnie wyprofilowana rączka ułatwia jej trzymanie pod każdym kątem, ostre ostrza plus ładny wygląd powodują,że przyjemność depilacji wzrasta :) 



              Podsumowując : w tej cenie jestem zadowolona na tyle by                                           ją polecić:)  

                                     Pozdrawiam serdecznie :) 




piątek, 21 października 2016

Bielenda MAKE-UP fluid matujący MATT -Opinia

Dostałam próbkę tego fluidu od mojego męża. I zaraz wcisnęłam ją w kąt, nie byłam przekonana czy to dobry pomysł. Skoro firma nie jest mi znana to może lepiej nie próbować... 
Jednakże moja kobieca ciekawość zwyciężyła i już po chwili rozcinałam jednorazowe opakowanie.
Wcześniej nałożyłam tylko krem na twarz, byłam ciekawa w jaki sposób ten podkład poradzi sobie z moją mieszaną cerą.



Co mnie urzekło w tym podkładzie ? Jego konsystencja. Delikatna, aksamitna, bardzo łatwo się go rozprowadza. Do tego ładnie i szybko się wchłania pozostawiając cerę prawie idealną. 


Jest bardzo wydajny więc wystarczy tylko mała porcja by równomiernie  nałożyć ją na twarz. Jest to świetny produkt dla kobiet z cerą tłustą, bądź mieszaną. Bardzo dobrze matuje dzięki czemu się nie "świecisz" poprawia jej odcień, tuszuje niedoskonałości i lekkie zmarszczki. I najważniejsze nie zbiera się w zagłębieniach w skrzydełkach nosa. 


Na zdjęciu makijaż wykonany kosmetykami : rzęsy- Estee Lauder (opinia na blogu) fluid Bielenda podkład matujący MAT nr 1, usta Wibo Juicy Color Lipstick. 

Podkład utrzymuje się na twarzy około 6-7 godzin. Po tym czasie nie zauważyłam by moja cera była obciążona, nie było na niej grudek, ciemniejszych bądź jaśniejszych plam. Po takim długim czasie moja cera zachowała swoją świeżość. Opakowanie wygląda ładnie i estetycznie. Cena podkładu jest śmiesznie niska w stosunku do tego co jest w środku ( około 12 zł ) 
Jedyny minus polega na tym iż do wyboru są tylko 3 odcienie. Ja lubię bardzo naturalne i stąd mój wybór (odcień nr 1) 


Polecam bardzo serdecznie :)  

czwartek, 20 października 2016

Moringa - The Body Shop , masło dla bardzo suchej skóry.

Witam serdecznie.

Dziś chciałabym zaproponować produkt, którego nie ma w Polskim oddziale The Body Shop. 
Pewnie oberwie mi się za to od Was, ale balsam jest tak rewelacyjny iż postanowiłam zaryzykować, przyjąć od Was krytykę i napisać o nim na blogu ;) 



Moringa jest tropikalnym drzewem pochodzącym z terenów Indii i Pakistanu wyrasta ona na 10 metrów. Owe drzewo jest uważane za jedno z najbardziej wartościowych drzew pod względem użyteczności dla człowieka. Gdy przeczytałam dokładnie jakie wspaniałe właściwości ono zawiera byłam w szoku, że nigdy wcześniej o nim nie słyszałam. 






Najbardziej pożywne są liście, zawierają siedem razy więcej witaminy C niż pomarańcze, cztery razy więcej witaminy A niż marchewki, cztery razy więcej wapnia niż mleko i trzy razy więcej potasu niż banany. Zjadane na świeżo lub gotowane jak szpinak. Korzenie stosowane podobnie jak chrzan, mają działanie antybiotyczne i anty zapalne. Po ugotowaniu jadalne są również kwiaty, które w smaku przypominają pieczarki. Nasiona gotowane są jak groch lub palone jak orzechy. Z nasion otrzymuje się również jadalny olej, wykorzystywany do produkcji, farb mydła i biopaliwa. Po ekstrakcji oleju, sproszkowane resztki nasion mogą oczyszczać wodę. Ponadto kora, sok, korzenie, nasiona, olej i kwiaty są wykorzystywane medycynie tradycyjnej.
(  tekst i zdjęcie z : http://www.nasionatropikalne.pl/ ) 



Z nasion Moringi otrzymuje się wartościowy nie jełczejący olej. Wykorzystywany w celach spożywczych, kosmetycznych czy do produkcji farb. Po przeczytaniu wielu informacji dotyczących owego cudownego drzewa, postanowiłam iż muszę mieć koniecznie kosmetyk zawierający olejek z nasion Moringi i tak odnalazłam go na stronie The Body Shop. 

Pisać, że balsam jest wspaniały to za mało. Napiszę, że to chyba jest najlepszy balsam jaki miałam w życiu ( a miałam ich sporo ). Jest kremowy, pięknie się rozsmarowuje. Świetnie się wchłania pozostawiając skórę miękką, nawilżoną. Delikatny zapach dodatkowo pogłębił mój zachwyt. Mam bardzo suchą skórą i brak czasu by ją smarować 2- 3 razy dziennie. Z masłem z Moringi moje utrapienia się zakończyły. Moja skóra cały dzień pozostaję pięknie nawilżona.

Polecam bardzo serdecznie masło z Moringi - naprawdę warto !!!



środa, 19 października 2016

Czy chcecie recenzji literackich na tym blogu ? -Pytanie

Witam

Moją drugą pasją po kosmetykach, są książki. Uwielbiam je czytać  i o nich pisać. 
I tu kieruję moje pytanie do Was : 
Czy uważacie, za dobry pomysł bym zamieszczała od czasu do czasu recenzje powieści które czytam :) ?






Bardzo proszę o pozostawienie komentarza. Za każdy będę bardzo wdzięczna:) Pozdrawiam

piątek, 14 października 2016

Juicy Color pomadka Wibo. Zapraszam na recenzję.


Kupiłam tę pomadkę bo chciałam spróbować czegoś nowego. Firma Wibo dotychczas z niczym mi się nie kojarzyła, a że cena była atrakcyjna pomyślałam : dlaczego nie ? 

Muszę przyznać iż w swojej ocenie jestem tak pół na pół 



Plusy :
+ Jestem zachwycona kolorem ( słodki brąz )
+ Bardzo ładnie pachnie
+ Opakowanie wygląda bardzo ładnie i porządnie 
+ Pomadka jest malutka więc wszędzie się zmieści ( wierzcie mi to ma znaczenie :) ) 
+ Dzięki temu,że jest dość wąska nie ma problemów z nałożeniem jej na usta
+ Konsystencja jest kremowa ( pomadka zawiera masło shea ) dzięki czemu ładnie nawilża usta
+ Atrakcyjna cena ( Ja kupiłam ją w promocji za nie całe : 6 zł. Orginalna cena to nie całe : 12.00 zł) 



Minusy:
- Pomadka podkreśla skórki po jakimś czasie
- Jest nie trwała. Pozostaje na ustach około 2-3 godzin. Szkoda, że nie jest trochę bardziej trwalsza. 
- Kiedy chcę poprawić miejsca, gdzie pomadka zeszłą, na ustach tworzą się kolorowe grudki.




















Jeśli nie przeszkadzają wam minusy to będziecie bardzo zadowoleni z tej pomadki. Ja kupiłam ją w kolorze brązowym, ale firma Wibo dała nam wybór w postaci pięciu innych odcieni. 


Zdjęcie pochodzi z strony: wibo.pl


Pozdrawiam serdecznie. 



środa, 12 października 2016

Gucci Guilty, perfumy. Opinia

Miliony kobiet na całym świecie poszukują idealnego zapachu. Takiego który odzwierciedliłby je same. Moje poszukiwania idealnego zapachu zostały zakończone sukcesem.  Znalazłam swój ideał.



Gucci Guilty jest bardzo ciekawą mieszanką zapachową. Pachnie mrocznie, uwodzicielsko, tajemniczo. Czuć w nich mandarynkę, różowy pieprz, lilię i ambrę.

Dzięki nim czuję się władcza, pełna energii. Wyzwolona i elegancka. Kobieca.

Każdego dnia zakochuję się na nowo w tym zapachu, który pozostaje ze mną przez cały dzień.

Polecam :) 

poniedziałek, 10 października 2016

Balsam, Peeling, Mgiełka i Balsam do ust- The Body Shop, opinia

Witam serdecznie :)

Z moją suchą skórą muszę zwracać szczególną uwagę na kosmetyki których używam. Do szału doprowadza mnie kiedy czytam: balsam dla suchej skóry, a tak na prawdę po godzinie moja skóra znów jest sucha...

Z kosmetykami The Body Shop spotkałam się mieszkając swego czasu za granicą naszego kraju.
I co tu dużo ukrywać większość próbowanych przez mnie specyfików zdobyła moje uznanie.
Dziś chciałam zaprezentować Państwu moją ulubioną serię : kokosową.




Wiem, co większość z Was pomyśli : Ja nie lubię słodkich zapachów. Wiecie co, Ja też nie :)
Zapach jest słodki, ale nie jest tak intensywny by odrzucać.

Na zdjęciu mamy (od prawej) peeling do ciała (gruboziarnisty) 
mgiełkę, oraz balsam do ciała. Okrągłe maleństwo to balsam do ust.

Peeling do ciała jest rewelacyjny. Łatwo się go nakłada, konsystencja jest w sam raz ( nie za rzadka i nie za gęsta) 
Po spłukaniu moja skóra pozostaje gładka przez długie godziny. Można go także używać jako peeling to stóp.

Balsam w tym wydaniu -okrągłym pudełku- jest dość gęsty i być może nie zdobędzie za dużego uznania bo trzeba go wetrzeć w skórę. Jeśli wolicie balsamy o lżejszej konsystencji, można kupić je w butli z pompką. Świetnie nawilża, ładnie pachnie ( nie za mocno) 

Mgiełka jak mgiełka, ładnie pachnie na chwilę. Miałam ją w zestawie, więc używam ale na zakup jej samej nie wiem czy bym sie zdecydowała. Nie jestem fanką mgiełek.

Balsam do ust jest świetny. Podobnie jak balsam do ciała ma gęstą kremową konsystencję. Ładnie nawilża usta, pozostawiając na nich delikatną warstwę ochronną i ten kokosowy uwodzicielki zapach...


Polecam bardzo serdecznie :) 




piątek, 7 października 2016

Estee Lauder- Sumptous Extreme Mascara- Opinia

Wiele lat szukałam doskonałego tuszu. Na mojej liście idealnego tuszu do rzęs znalazły się takie takie wymagania :

- Pogrubienie
- Zero sklejania rzęs
- Zero rozmazywania ( szczególnie na dolnych rzęsach, tworząc efekt tzw. pandy )
- Świeży wygląd przez nim. 6 godzin.
- Trwałość tuszu nim. 2 lata

Pewnie myślicie iż są to zwyczajne wymagania, może z wyjątkiem trwałości tuszu. Napisałam 2 lata i tyle właśnie chciałam. Próbowałam wiele tuszy dostępnych na rynku. Zawsze coś mi w nich nie pasowało. A to sklejały mi rzęsy, a to nie pogrubiały...
Ja mam dość rzadkie rzęsy. Więc pogrubienie jest moim priorytetem. Moje rzęsy mają tendencje do nie trzymania tuszu na rzęsach w efekcie czego często wyglądałam jak opisana wcześniej Panda.
Czy Wy też macie ten problem :) ? 

Pięć  lat temu dostałam w prezencie urodzinowym tusz do rzęs Estee Lauder- Sumptous Extreme Mascara. Czarny, nie wodoodporny.


I od tej pory używam tylko tego. Idealnie pogrubia, podkręca. Nie rozmazuje mi się, co jest wielkim plusem. Na zdjęciu poniższym pomalowałam jedno oko tuszem, drugie nie tak  dla porównania





Dużym plusem jest jego trwałość. Pierwsze opakowanie tuszu miałam 3 lata. Wyrzuciłam go tylko dlatego , że wydawało mi się , że 3 lata to już i tak za długo :) Teraz mam drugie opakowanie- drugi rok i tym razem nie będę wyrzucać po 3 latach. Jestem ciekawa jak długo wytrzyma. 
Jedyna wada to cena. Jest dość wysoka, jak na tusz, ale z drugiej strony jak się kupuje tusz raz na 3 lata :) ...

Polecam gorąco !!! 

czwartek, 6 października 2016

Oto ja - dziś mam swoje urodziny :)

Trzeci post za mną na tym blogu, a poza tym dziś są MOJE URODZINY :)

W związku z tą okazją postanowiłam pokazać swoje oblicze. 


Na tym blogu będę opisywać moje kosmetyczne doświadczenia :) Jedne będą udane inne nie. 
Tak to już jest w życiu. Poza kosmetykami, uwielbiam czytać książki, słuchać dobrej muzyki i zumbę.


Zapraszam  do komentowania i do dodania siebie do obserwujących. Pozdrawiam serdecznie