sobota, 19 listopada 2016

Tylko dla bloggerek obserwujących bloga :)

W podziękowaniu moje miłe Panie, za to że jesteście, odwiedzacie mnie i komentujecie mam dla Was małą niespodziankę. 

Piszę właśnie serię artykułów poświęconych ikonom mody i urody :) !! O kim mowa : m.in o : 

Coco Chanel, Helena Rubinstain, Elizabeth Arden... Dowiedziałam się bardzo wielu ciekawych informacji. Które spowodowały u mnie nie mały zamęt w głowie. 


Pierwszy artykuł o Coco Chanel, udostępnię na wszystkich blogach na których jestem obecna. Następne już tylko będą dla Was :) 


Obserwujcie kochane Panie :) 

wtorek, 15 listopada 2016

Kolejne moje stylizacje- tzw. flooring (czyli kompozycje na podłodze )

Witam serdecznie

Dziś chciałam serdecznie zaprosić Was na moje stylizacje. Na razie tzw. stylizacje podłogowe, ale od następnego postu modowego zamierzam  już na nich być.

1. Propozycja dotyczy mojej ulubionej spódnicy. Jak widzicie ma świetny intensywny kolor. Zawsze mam problem jaki kolor szpilek do niej włożyć ? A,że uwielbiam szpilki więc na zdjęciu umieściłam trzy pary. Jeśli macie ochotę możecie wziąć udział w zabawie polegającej na dopasowaniu koloru szpilek do owej spódnicy.  Zapraszam do wyrażania swojego zdania w  komentarzu




2. Propozycja dotyczy spódnicy w tzw. szkocką kratkę. Dostałam ją z samego Edynburga. Piękna czerwona spódnica w charakterystyczną kratkę zdobyła miejsce w mojej szafie :)
Szpilki z małą elegancką kokardką dopełniają całości :)





3. W latach 90-tych powstała piosenka pt : Majteczki w kropeczki :) Wiem,że pewnie większość z Was jej nie zna, ale mnie ostatnio bardzo spodobały się kropeczki. ..


Maybelline, Dream Satin Liquid (Podkład satynowy nr 010 IVORY )

Uwielbiam testować nowe kosmetyki, podkład Maybelline jest w mojej kosmetyczce już od paru dobrych miesięcy.  Moją sympatię zdobył szybko , może nawet zbyt szybko. Już po pierwszym razie wiedziałam, że będzie nas łączyła miłość, może nie od pierwszego spojrzenia, ale na pewno od pierwszego dotyku.



Podkład ma bardzo ładne opakowanie. Szklana buteleczka idealnie mieści się w ręce jak w mojej kosmetyczce. Dozownik jest wygodny i nie zacina się przy używaniu. Jedna porcja starcza na całą moją twarz. Rozprowadzenie go nie jest trudne, co więcej po wtarciu go w twarz na palcach i wytwarza się uczucie,  dużej delikatności - satyny. Bardzo szybko się wchłania, pozostawiając na twarzy piękny kolor, bez grudek, bez smug. Idealnie się rozprowadza samymi palcami. Co więcej w nawet dwie, trzy warstwy nie powodują iż skóra jest obciążona, ładnie nawilża. 


Dla mnie duże znaczenie ma fakt iż puder wytrzymuje na twarzy dobre 10 godzin. Szczególnie teraz w sezonie zimowym gdy chodzimy z szalikiem okręconym okół szyi, nie pozostawia on śladów ani na moim ulubionym czarnym szaliku, ani na czarnej kurtce. Nie muszę pisać jak to ogólnie wygląda nie estetycznie i nie chlujnie. Na szczęście nie ma tutaj tego problemu.

Oto Ja, na twarzy mam tylko podkład Maybelline Dream Satin Liquid nr 010 Ivory

Jestem z niego bardzo zadowolona i jestem pewna, że kupię go jeszcze nie jeden raz. Jedyna, rzecz która mnie trochę drażni to cena. Ja rozumiem, że firma Maybelline ma wyrobioną markę na rynku, że mają dopracowane kosmetyki. Wszystko to rozumiem, tylko myślę iż niższa cena spowodowała by to iż po ten świetny produkt sięgnęło by więcej kobiecych rąk. 



Polecam BARDZO serdecznie.

poniedziałek, 14 listopada 2016

Coconut Body Milk, balsam kokosowy. 100% Naturalne składniki Eco Tan

W  poszukiwaniu idealnego balsamu spędziłam dużo czasu. Tymczasem chciałam zaprezentować balsam który trafia na moją listę ulubionych balsamów. W poście poniżej przedstawię Wam powody dla których tak uczyniłam. 


Większość firm kosmetycznych ma w swojej ofercie balsamy, i nie ma w tym nic dziwnego. Jednakże zawsze byłam w stanie wykazać dlaczego mi się nie podoba, lub co trzeba by było zmienić w balsamie tak by był on idealny. A to opakowanie było nie takie. A to balsam był za gęsty/rzadki. Że nie wspomnę o tym, że parę godzin po nałożeniu go na ciało, moja skóra powracała do stanu z przed posmarowania. Czyli sucha ...

O składnikach zawartych w balsamach już nawet nie chce pisać.. Czasami bałam się sprawdzać co tam się znajduje :) 


Balsam kokosowy z firmy Eco Tan wzbudził moje zainteresowanie z trzech powodów : 

* Intensywne nawilżanie
* Organiczny , zrobiony z naturalnych składników 
* Dla ciała, rąk i twarzy


Napisałam do firmy Eco Tan z zapytaniem czy nie przesłali by mi tego produktu wraz z Himalajską solą z postaci peelingu do spróbowania. Otrzymałam pozytywną odpowiedz i po kilku dniach miałam swój balsam na półce. Dostałam go z jakieś 2 tygodnie temu, i tak się do niego przyzwyczaiłam, że zapomniałam napisać o nim recenzję :) 

Zacznę od początku. Balsam ma kolor biały i to co mi się w nim zainteresowało  już na samym początku to brak zapachu. Jak to kokosowy balsam bez zapachu kokosu ? Doczytałam,że kokos owszem był użyty do produkcji, ale nie po by pachnieć, ale po to by m.in nawilżyć. Wspaniale pomyślałam. 
Następną ciekawą rzeczą jest konsystencja. Firma Eco Tan uparła się by zrobić go bardzo wydajnym. Tak bardzo iż jedna porcja ( jedno pompnięcie - balsam ma pomknę ) starczało mi na początku na jedną całą i na połowę drugiej. Dopiero za drugim razem dociskam pompkę do połowy i to jest jedna porcja która starcza na moją jedną nogę. Wchłania się expresowo pozostawiając skórę jedwabiście gładką i bardzo dobrze nawilżoną. Zrobiłam eksperyment użyłam balsam rano na całe ciało i wieczorem przed samym prysznicem sprawdziłam jak wygląda moja skóra. Była gładka i nawilżona  tak bardzo jakbym ją nawilżała przed chwilą a nie po 12 godzinach. 

Zapraszam na stronę Eco Tan by poczytać więcej o balsamie



Wspaniale uczucie towarzyszyło mi cały dzień. Składniki są w 100 % naturalne co jeszcze bardziej powoduje,że moje uczucia są bardziej niż entuzjastyczne. Firma Eco Tan nie testuje na zwierzętach.
Bardzo szybki i miły kontakt z firmą to dodatkowy plus. Polecam bardzo serdecznie i zapraszam  jeszcze raz na stronę firmy Eco Tan.

Polecam serdecznie





piątek, 11 listopada 2016

Pielęgnacja włosów na najwyższym poziomie :) ISANA i L'OREAL - maska regenerująca

Włosy podobnie jak paznokcie są wizytówką kobiety. Piękne długie zdrowe włosy od nie pamiętnych czasów zaprzątały kobiecie głowy. Czasami w mniejszym stopniu, czasem w większym. 
Moje włosy po ciąży stały się słabe, matowe i oklapnięte. Nie ma się czemu dziwić, tak bywa.
Moja fryzjerka poradziła mi na początku zmienić szampon z wielu powodów. Napisałam recenzję szamponu ISANA który jest na poniższym zdjęciu (recenzja tego produktu tutaj : http://wilbepretty.blogspot.com/2016/10/isana-professional-szampon-poysk-koloru.html ) 


Dziś chciałabym się skupić na masce do włosów, która także została mi polecona.Co do szamponów z firmy L'OREAL  mam dobre zdanie, byłam ciekawa jak zadziała maska  na moich zniszczonych włosach. Szczególnie, że zawsze używałam odżywek a nie masek.

Jestem obecnie już po piątym razie, wiadomo że włosy moje nie będą od razu lśniące,mocne i zdrowe tak jak na reklamie. 
Ale już widzę poprawę. Zacznę może od początku. Maska jest w bardzo wygodnym pojemniku, dzięki czemu nie ma kłopotu z nabraniem jej na mokrą rękę ( nie ma nic bardziej denerwującego niż odżywka, maska  której nie da się do końca zużyć,albo wyślizguje się w rąk). Konsystencja jest kremowa, zapach piękny. 
Bardzo ładnie i szybko rozprowadza się po włosach, i przy tym jest bardzo wydajna.


Odżywkę nakładamy na mokre, lekko osuszone włosy. Czekamy 2 minuty po czym spłukujemy dużą ilością wody. 
Już po chwili można rozczesywać włosy. Nie muszę pisać iż po spłukaniu odżywki włosy się bardzo łatwo rozczesuje. 

Producent obiecuje : 
* Odbudowa włókna włosa
* Odporność
*Witalność
*Miękkość
*Blask


Po wysuszeniu włosy się bardzo ładnie układają,pachną a do tego wydają się zdrowsze, lśniące. Widzę poprawę, będę stosować nadal by  uzyskać efekt pięknych włosów, co najmniej takich jak w reklamie :) 
Moje pierwsze parę spotkań z maską uważam za bardzo udane i na pewno będę je kontynuować. 



Polecam serdecznie :) 

środa, 9 listopada 2016

Najgorsze kosmetyki -ku przestrodze.Zapraszam do lektury:)

Witam serdecznie :) 


Chciałam podzielić się z Wami moją opinią na temat najgorszych kosmetyków jakich używałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy...
Jest to dezodorant Fa i żel pod prysznic ISANA. 


Na  zakup dezodorant Fa zdecydowałam się pod wpływem promocji i szacunku dla jego marki. Żele pod prysznic z firmy Fa uważam się dobre, więc postanowiłam spróbować dezodorant.
Na opakowaniu jest informacja Dry protect oraz to iż w opakowaniu znajdują mikro absorbujące technologicznie cząstki. To wszystko mi się spodobało, więc wzięłam

Mogę powiedzieć w skrócie, że już od dość dawna nie miałam nic tak złego. Strumień jest silny, zostawia pod pachami biały nalot który się nie wchłania, natomiast brudzi ubranie. To jeszcze mogłabym przeżyć gdyby nie fakt,że on nie chroni przed poceniem ani przed zapachem. Chciałam zaznaczyć iż nie używałam go na siłowni, i dobrze bo nie wiem jak bym wytrzymała. W ciągu dnia musiałam się przebierać i oczywiście nie obyło się bez prysznica. Pomyślicie, że przesadzam, owszem jak ma się czas na prysznic w ciągu dnia , ja go nie mam :) Dezodorant poleciał za karę w głąb mojej szafki. I pewnie już z niej nie wyjdzie 



Pierwszy raz kupiłam żel pod prysznic ISANA , dawno dawno temu. Kupiłam go wtedy bo potrzebowałam tylko na mały okres czasu, i wtedy spodobał mi się zapach. Ładnie pachniał, był dość wydajny, chodź nie pienił się, dość dobrze nawilżał skórę po kąpieli. Do tego cena była naprawdę niska. 
Ostatnio potrzebowałam żelu tak na parę dni, i właśnie postanowiłam ponownie go kupić. Doświadczenia z poprzedniego razu miałam miłe, więc żel powędrował do mojego koszyka. 
Jakież było moje zaskoczenie w trakcie prysznica.. Dodam , że do najmilszych nie należało.
Żel jest bardzo mało wydajny, musiałam go nałożyć dość sporo by mieć się czymś umyć, zapach ładny, nie pieni się w ogóle. Na dodatek po kąpieli musiałam położyć balsam bo moja skóra była lekko przesuszona... Nie polecam absolutnie. Zastanawiam się kto dał temu produktowi znaczek : DOBRY hmm ja bym dała byle jaki, i to by odzwierciedlało to jaki jest ten żel.


Nie polecam OBU :) 


wtorek, 8 listopada 2016

Bielenda. Nawilżający płyn micelarny - mój ulubiony.

Od momentu gdy w drogeriach pojawił się płyn micelarny. mogę powiedzieć iż jestem jego fanką. 
Zawsze mnie denerwowało, że do zmycia makijażu potrzebuję mleczka, toniku i jeszcze na koniec muszę umyć twarz wodą. Po całym dniu aktywności z wielkim trudem poddawałam się temu potrzebnemu zabiegowi. Więc gdy na rynku ukazał się płyn który działa jak wszystko na raz oczywistą rzeczą był wypróbowanie go.


Płyn micelarny myje i oczyszcza twarz jak woda 
Odświeża jak  tonik
Nawilża jak mleczko


Taka informacja pojawiła się na opakowaniu. Przetestowałam na własnej skórze i muszę powiedzieć iż jestem zachwycona.
Próbowałam wielu płynów, ale dopiero płyn z firmy Bielenda Ekspert czystej skóry spełnił moje wszystkie wymagania, a jakie one były : 

- Czysta skóra
-Ładnie nawilżona
-Nie podrażnia
-Nie obciąża skóry
-Dość szybko się wchłania
-Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze
- Bez zawartości alkoholu i parabenów



Polecam bardzo serdecznie do codziennej profesjonalnej pielęgnacji cery w domowym zaciszu za atrakcyjną cenę :)