piątek, 11 listopada 2016

Pielęgnacja włosów na najwyższym poziomie :) ISANA i L'OREAL - maska regenerująca

Włosy podobnie jak paznokcie są wizytówką kobiety. Piękne długie zdrowe włosy od nie pamiętnych czasów zaprzątały kobiecie głowy. Czasami w mniejszym stopniu, czasem w większym. 
Moje włosy po ciąży stały się słabe, matowe i oklapnięte. Nie ma się czemu dziwić, tak bywa.
Moja fryzjerka poradziła mi na początku zmienić szampon z wielu powodów. Napisałam recenzję szamponu ISANA który jest na poniższym zdjęciu (recenzja tego produktu tutaj : http://wilbepretty.blogspot.com/2016/10/isana-professional-szampon-poysk-koloru.html ) 


Dziś chciałabym się skupić na masce do włosów, która także została mi polecona.Co do szamponów z firmy L'OREAL  mam dobre zdanie, byłam ciekawa jak zadziała maska  na moich zniszczonych włosach. Szczególnie, że zawsze używałam odżywek a nie masek.

Jestem obecnie już po piątym razie, wiadomo że włosy moje nie będą od razu lśniące,mocne i zdrowe tak jak na reklamie. 
Ale już widzę poprawę. Zacznę może od początku. Maska jest w bardzo wygodnym pojemniku, dzięki czemu nie ma kłopotu z nabraniem jej na mokrą rękę ( nie ma nic bardziej denerwującego niż odżywka, maska  której nie da się do końca zużyć,albo wyślizguje się w rąk). Konsystencja jest kremowa, zapach piękny. 
Bardzo ładnie i szybko rozprowadza się po włosach, i przy tym jest bardzo wydajna.


Odżywkę nakładamy na mokre, lekko osuszone włosy. Czekamy 2 minuty po czym spłukujemy dużą ilością wody. 
Już po chwili można rozczesywać włosy. Nie muszę pisać iż po spłukaniu odżywki włosy się bardzo łatwo rozczesuje. 

Producent obiecuje : 
* Odbudowa włókna włosa
* Odporność
*Witalność
*Miękkość
*Blask


Po wysuszeniu włosy się bardzo ładnie układają,pachną a do tego wydają się zdrowsze, lśniące. Widzę poprawę, będę stosować nadal by  uzyskać efekt pięknych włosów, co najmniej takich jak w reklamie :) 
Moje pierwsze parę spotkań z maską uważam za bardzo udane i na pewno będę je kontynuować. 



Polecam serdecznie :) 

środa, 9 listopada 2016

Najgorsze kosmetyki -ku przestrodze.Zapraszam do lektury:)

Witam serdecznie :) 


Chciałam podzielić się z Wami moją opinią na temat najgorszych kosmetyków jakich używałam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy...
Jest to dezodorant Fa i żel pod prysznic ISANA. 


Na  zakup dezodorant Fa zdecydowałam się pod wpływem promocji i szacunku dla jego marki. Żele pod prysznic z firmy Fa uważam się dobre, więc postanowiłam spróbować dezodorant.
Na opakowaniu jest informacja Dry protect oraz to iż w opakowaniu znajdują mikro absorbujące technologicznie cząstki. To wszystko mi się spodobało, więc wzięłam

Mogę powiedzieć w skrócie, że już od dość dawna nie miałam nic tak złego. Strumień jest silny, zostawia pod pachami biały nalot który się nie wchłania, natomiast brudzi ubranie. To jeszcze mogłabym przeżyć gdyby nie fakt,że on nie chroni przed poceniem ani przed zapachem. Chciałam zaznaczyć iż nie używałam go na siłowni, i dobrze bo nie wiem jak bym wytrzymała. W ciągu dnia musiałam się przebierać i oczywiście nie obyło się bez prysznica. Pomyślicie, że przesadzam, owszem jak ma się czas na prysznic w ciągu dnia , ja go nie mam :) Dezodorant poleciał za karę w głąb mojej szafki. I pewnie już z niej nie wyjdzie 



Pierwszy raz kupiłam żel pod prysznic ISANA , dawno dawno temu. Kupiłam go wtedy bo potrzebowałam tylko na mały okres czasu, i wtedy spodobał mi się zapach. Ładnie pachniał, był dość wydajny, chodź nie pienił się, dość dobrze nawilżał skórę po kąpieli. Do tego cena była naprawdę niska. 
Ostatnio potrzebowałam żelu tak na parę dni, i właśnie postanowiłam ponownie go kupić. Doświadczenia z poprzedniego razu miałam miłe, więc żel powędrował do mojego koszyka. 
Jakież było moje zaskoczenie w trakcie prysznica.. Dodam , że do najmilszych nie należało.
Żel jest bardzo mało wydajny, musiałam go nałożyć dość sporo by mieć się czymś umyć, zapach ładny, nie pieni się w ogóle. Na dodatek po kąpieli musiałam położyć balsam bo moja skóra była lekko przesuszona... Nie polecam absolutnie. Zastanawiam się kto dał temu produktowi znaczek : DOBRY hmm ja bym dała byle jaki, i to by odzwierciedlało to jaki jest ten żel.


Nie polecam OBU :) 


wtorek, 8 listopada 2016

Bielenda. Nawilżający płyn micelarny - mój ulubiony.

Od momentu gdy w drogeriach pojawił się płyn micelarny. mogę powiedzieć iż jestem jego fanką. 
Zawsze mnie denerwowało, że do zmycia makijażu potrzebuję mleczka, toniku i jeszcze na koniec muszę umyć twarz wodą. Po całym dniu aktywności z wielkim trudem poddawałam się temu potrzebnemu zabiegowi. Więc gdy na rynku ukazał się płyn który działa jak wszystko na raz oczywistą rzeczą był wypróbowanie go.


Płyn micelarny myje i oczyszcza twarz jak woda 
Odświeża jak  tonik
Nawilża jak mleczko


Taka informacja pojawiła się na opakowaniu. Przetestowałam na własnej skórze i muszę powiedzieć iż jestem zachwycona.
Próbowałam wielu płynów, ale dopiero płyn z firmy Bielenda Ekspert czystej skóry spełnił moje wszystkie wymagania, a jakie one były : 

- Czysta skóra
-Ładnie nawilżona
-Nie podrażnia
-Nie obciąża skóry
-Dość szybko się wchłania
-Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze
- Bez zawartości alkoholu i parabenów



Polecam bardzo serdecznie do codziennej profesjonalnej pielęgnacji cery w domowym zaciszu za atrakcyjną cenę :) 

niedziela, 6 listopada 2016

Różowa himalajska sól. Peeling antycellulitowy i rozstępowy . Eco Tan - recenzja

Kiedy zobaczyłam na stronie Eco Tan reklamę produktu  różowa himalajska sól, peeling do ciała od razu rzuciły mi się ( w opisie )  w oczy trzy rzeczy : 

1. Bez toksyn ( 100 % organic ) 
2. Bez testowania na zwierzętach 
3. Dla suchej skóry , oraz dla skóry z cellulitem, rozstępami ( o tak coś dla mnie zdecydowanie ) 




Pomyślałam, że to pewnie  kolejny chwyt marketingowy. Bo przecież to nie jest możliwe by połączyć to wszystko razem i uzyskać doskonały kosmetyk. Napisałam do firmy Eco Tan z gorącą prośbą bym mogła przetestować to cudo na własnej skórze. I się przekonać.  Otrzymałam pozytywną odpowiedz i po paru dniach miałam produkt u siebie w domu.  Opakowanie w kształcie  tuby a niej  informacje : Tylko Organiczne, Naturalne składniki. Następnie Trawa cytrynowa i olejek kokosowy. Dla każdego rodzaju skóry.



Do kosmetyku została dołączona książka z której wynika jasno jakich składników używają do produkcji  i oto lista :





Dostałam także informacje iż peeling jest najlepiej używać na suchą skórę przed prysznicem. 
W masować w wybrane miejsca ( peeling można stosować także na twarz ) - miejsce- i zostawić na 5 min. W tym czasie sól himalajska zadziała cuda. Od razu przystąpiłam do próby. Wmasowałam na sucho peeling i muszę powiedzieć,że odczuwałam przy tym ból. Peeling jest bardzo gęsty i grubo ziarnisty, ale pomyślałam ,że skoro mam walczyć z cellulitem i rozstępami to muszę trochę pocierpieć. Gdy wmasowałam peeling : pierwsze w czym się zakochałam to ten wspaniały odświeżający zapach cytrynowy. Uwielbiam zapach trawy cytrynowej. Gdy tak czekałam 5 minut widziałam przez grubą warstwę peelingu , jak już doskonale się spisuje .




Spłukałam peeling i od razu się zachwyciłam. Moja skóra po żadnym peelingu nie była jeszcze nigdy tak nawilżona (co więcej nawet po  niektórych balsamach też nie )  nie była tak elastyczna, że nie wspomnę o pięknym świeżym zapachu którym pachniały moje nogi. Wiedziałam, że po jednym razie nie pozbędę się cellulitu/ rozstępów, dlatego po 2 dniach znów nałożyłam go na nogi. Efekt był taki sam po zmyciu. Wspaniałe pięknie wyglądające nogi. Po 3 razie, mała niespodzianka moje rozstępy jakby trochę zmalały...
Chciałam zrobić zdjęcie swoich nóg przez i po, ale stwierdziłam iż po takiej dawce horroru już nigdy nie wejdziecie na mojego bloga więc postanowiłam Wam tego oszczędzić.


Obecnie jestem już po 4 razie i muszę powiedzieć iż wspaniale nawilża skórę, nie muszę jej po kąpieli smarować balsamami. Moja skóra naprawdę elastyczna, a moje rozstępy powoli zanikają !!!
Nie mam pojęcia w jaki sposób udało się tego dokonać firmie Eco Tan, ale jak słowo daję widzę różnicę. Chciałam powiedzieć iż w walce z rozstępami / cellulitem nie stosuje dodatkowo żadnych kosmetyków, nie ćwiczę, i jem zdrowe produkty. Wszystko po to by zobaczyć jakie efekty daje różowa himalajska sól w postaci peelingu. Od szóstego razu włączam ćwiczenia i nie mogę się doczekać efektów.



Wiem, że pewnie mi cały nie zniknie, ale jeśli zniknie 40 % to będzie to dla mnie prawdziwa kosmetyczna rewolucja.  Za miesiąc czasu + / -  napiszę następnego posta dotyczącego tego produktu i wtedy już ostatecznie będę mogła powiedzieć ile mi znikło.  Jak do tej pory działa rewelacyjnie. 

Zachęcam każdą kobietę której zależy na pięknych, zadbanych nogach ( nie zależnie od tego czy ma rozstępy czy nie ) aby skorzystała z oferty firmy Eco Tan. Kosmetyki są całkowicie naturalne, nie są testowane na zwierzętach a do tego działają cuda.. I pięknie wyglądają.

Lece teraz na kolejną randkę z różową solą himalajską z postaci peelingu.  

Pink Himalayan Salt Scrub by Eco Tan. Review

When I  saw on the Eco Tan ( web side) product : 
Pink Himalayan Salt Scrub my first three associations  was :

1. Without toxins (organic 100 %)

2. Without animal testing

3. For dry skin, and skin with cellulite, stretch marks (something for me, definitely)




I thought it was probably another marketing gimmick. Because it is not possible to combine it all together, and get the perfect product. 
I wrote to the company Eco Tan asked if I could test this wonder for myself. I received a positive answer, and few days later I had a product at home. 




The packaging  looks like tube.  Information on it say  : Only organic, natural ingredients. And then, lemon grass and coconut oil.  For all skin types.Toghether with products I received book which shows clearly what ingredients they use to manufacture and here's a list:




I  received information that peeling should be used, on dry skin before a shower.
Massaged the legs  (scrub can also be used on the face) and leave for 5 minutes. At that time, Himalayan salt works wonders.  I have done as it says. I put dry scrub on my legs and I must say that I felt at the pain. Peeling is very thick  and grainy , but I thought that if I have to fight cellulite and stretch marks I have to suffer a little. When peeling massage: the first in which I fell in love to is this wonderful refreshing scent of lemon. I love the smell of lemongrass. As I waited five minutes I saw through a thick layer of peeling, as already works great.




I did rinsed peeling and immediately feel the difference . My skin after any peeling was not yet ever so moist, was not as flexible, not to mention a lovely fresh smell. I knew that after one time my scrub does not get rid of cellulite / stretch marks, so after 2 days I put in again. The effect was the same after washing. Great beautiful looking legs. After 3 time, I discover to my little surprise that my stretch marks are smaller...


I wanted to take a picture before and after, but I said that after such a dose of horror will never enter my blog again  so I decided to spare you this horror. 


Now I'm already after fourth time and I have to say that it is a great moisturizes, I do not have her bath lubricated balms. My skin really supple, and my stretch marks disappeared slowly !!!
I don't know how this was accomplished by Eco Tan, but I swear 
I can see the difference. I wanted to say that in the fight against stretch marks / cellulite I did not apply any additional cosmetics, 
I do not do exercise.  I have done all this, to see what results it will provide.


I know that probably my whole streach marks and cellulite will not disappear, but if  40% of it would be gone. I think it will be a real cosmetic revolution. In a month + / -  I will write the next post and then it turns out really far its gone. So far, it works excellent.



I encourage every woman that cares about the beautiful legs 

(not depending on whether it has stretch marks or not) to make use Pink Himalayan Salt Scrub by Eco Tan. Cosmetics are completely natural, they are NOT  tested on animals and they work miracles.


Sorry ladies, but now I have another date with my scrub. Wish me good luck in the fight for a beautiful and sexy legs.



Best regards- Marta


Moja pierwsza stylizacja :)

Witam serdecznie :)

Moja pierwsza stylizacja, ciekawa jestem jak Wam się podoba. 



Pozdrawiam serdecznie - życzę miłego dnia :) 

środa, 2 listopada 2016

adidas : Pro Clear ( dezodorant) i Protect Cotton Milk ( Żel pod prysznic ) Sportowy Duet.

Witam bardzo serdecznie :)

Mój pierwszy post w listopadzie poświęcę mojemu duetowi sportowemu. 
Adidas Pro Clear ( dezodorant ) i Protect  Cotton Milk ( żel pod prysznic ) 




Nie muszę nikogo uświadamiać jak ważnym elementem higieny osobistej jest codzienny prysznic. 
Sięgamy chętnie po żele pod prysznic, które mają za zadnie nie tylko zmyć z nas bród, ale także zadbać o wygląd naszej skóry.
Trafiłam na żel pod prysznic Adidas już jakiś czas temu i mogę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Jestem zadowolona do tego stopnia, że to jest moja trzecia butelka. A raczej butla. 
Dlaczego mi się spodobał :
- Ma bardzo fajną konsystencję , nie za rzadką nie za gęstą
-Ślicznie pachnie jego zapach utrzymuje się w łazience nawet po kąpieli 
- Jest wzbogacony o mleczko bawełniane
-Jest bardzo wydajny
-Bez problemu rozprowadza się po skórze, szybko tworząc pianę
-Minusem jest to,że po spłukaniu, skóra nie jest jakoś rewelacyjnie  nawilżona. Producent obiecuje także, że skóra będzie elastyczna. Nie zauważyłam niczego takiego.
-Nie uczula 




Dezodorant kupiłam w promocji. Byłam ciekawa czy sprosta mojemu szaleńczemu tempu dnia i mnie nie zawiedzie. 
Muszę przyznać iż jestem miło zaskoczona :) 
-Dezodorant nie pozostawia na skórze żadnego śladu i w związku z tym nie ma śladów na białych, bądź czarnych ubraniach. Nie ma nic bardziej ohydnego niż stanik pobrudzony dezodorantem.
-Bardzo szybko się wchłania 
- Jest bardzo trwały. Na serio, rano używam i latam cały dzień. Nie pocę się, nie czuje zapachu potu ani nie czuje mokrych plam pod pachami. 
- Ten dezodorant w ogóle nie ma zapachu. Osobiście lubię jak dezodoranty lekko pachną, ten jest bez zapachowy. 
-Nie uczula




Chciałam podziękować Ci mój czytelniku za wejście na mojego bloga i za przeczytanie tego postu. Jeśli spodobał Ci się, to zapraszam do obserwacji :) 

Pozdrawiam serdecznie- Marta